Wesoła Farma – Agricola dla najmłodszych

W życiu każdego gracza-zapaleńca przychodzi taki dzień, że przestaje chodzić na spotkania planszówkowe z taką częstotliwością jak wcześniej. Musi ograniczyć zakup nowych planszówek, a czasem nawet sprzedać jakieś już posiadane. Ten dzień to narodziny pierwszego dziecka (*). Ale w tym samym czasie w głowie planszomaniaka-rodzica, zaczynają kiełkować Plany (takie przez duże P) o tym jak pokierować losem tego małego człowieczka, tak aby za kilkanaście lat, siadało z nami do stołu i grało jak równy z równym w Age of Steam, Brassa, Zimną Wojnę i Agricolę. Droga to długa i żmudna, bo wypełniona grami typu memory, różnymi odmianami grzybobrania (które będzie kupować nam niezorientowana w temacie rodzina) i wieloma innymi utworami (**), które nie będą wielkimi wyzwaniami strategicznymi dla zaprawionego w bojach gracza. Lecz w pewnym momencie na stole (lub podłodze) do grania z dzieckiem, zaczną pojawiać się tytuły które przykują również uwagę rodzica i ukażą światło w tunelu. U mnie pierwszym takim tytułem okazały się Magia i Myszy, a kolejnym właśnie wydana po polsku Wesoła Farma.

Czytaj więcej

Viticulture – czyli robienie wina w stylu europejskim

Przez niektórych planszówkowych znajomych jestem oskarżany o przejście na “ciemną stronę mocy” tj. porzucenie EuroGier, gier gdzie głównym celem jest zdobywanie punktów na różne sposoby,na rzecz gier tematycznych, losowych, z pięknymi komponentami. To nie jest tak. W pewnym momencie przestałem czerpać przyjemność z gier, które mają losowo wybrany temat, gdzie nieważne co robimy to zdobędziemy jakieś punkty, a to co robimy nie trzyma się zupełnie kupy.. a nawet jak się trzyma to jest po prostu bez sensu. Jeżeli gra ma się wspiąć wysoko w moim prywatnym rankingu powinna mieć dobrą (albo przynajmniej ciekawą) mechanikę, która dobrze się łączy z tematem. Łatwiej mi jest “wejść” w grę, jeżeli to co robię w trakcie partii ma jakieś odzwierciedlenie w temacie gry. Ładne komponenty natomiast, to w tym momencie to już nie jest dodatek, a po prostu podstawa. Od dłuższego czasu szukałem sobie jakiejś ciekawej eurogry i mój wzrok wylądował na.. kolejnej grze o robieniu wina.

Czytaj więcej

Waleczne Piksele 2 – to samo a jednak inaczej

Waleczne Piksele, czyli polskie wydanie Pixel Tactics ukazało się w Polsce niecały rok temu. Teraz w nasze ręce dostajemy Waleczne Piksele 2 – kontynuację tej dwuosobowej gry. Druga część mechanicznie jest bardzo zbliżona do swojego starszego brata, dlatego w tym tekście będę się chciał skupić na różnicach i nowych możliwościach, a po dokładniejszy opis rozgrywki i recenzję odsyłam do mojego wcześniejszego tekstu.

Czytaj więcej

ExoPlanets – rzut (video) okiem na grę

Dzisiaj bez zbędnego rozwlekania, bo jestem po nocce montowania trzech filmów… wszystkie o ExoPlanets. Wersja angielska, dwuosobowa rozgrywka (z ciekawymi zwrotami akcji i pięknym finałem) no i oczywiście wersja polska tłumaczenia reguł i mojej opinii o grze. Zapraszam do oglądania i wsparcia projektu na Kickstarterze.

Czytaj więcej

Patchwork – Rosenberg dwuosobowo #3

Trzecia tytuł Uwe Rosenberga z cyklu “For Two Players” – Dla dwóch graczy, to zeszłoroczny Patchwork. Tym razem tytuł ten nie jest tematycznie powiązany z żadną z poprzednich gier autoram tak jak było w przypadku Le Havre i Agricoli, a jest czymś nowym. Jest to gra logiczna, z niecodziennym tematem – gracze szyją koce z różnego rodzaju łatek, a ten komu wyjdzie to najlepiej wygra.

Czytaj więcej

Alchemicy – wytrawna mikstura nie dla każdego

Alchemików poznałem na targach w Essen. Chociaż poznałem to za dużo powiedziane. Posłuchałem zasad, popatrzyłem na grających ludzi. Cieszę się, że nie upierałem się, żeby usiąść i zagrać w ten tytuł w głośnej i tłocznej hali targowej, bo nie wiem czy spodobałby mi się tak jak teraz. Nie dajcie się zwieść kolorowej grafice, cukierkowym kosteczkom i gadżeciarskiej aplikacji na smartfony. Ta gra wymaga móżdżenia i skupienia się w czasie całej, niekrótkiej rozgrywki. To powiedziawszy, powiem Wam dlaczego powinniście się nią zainteresować.

Czytaj więcej

Tematyczni rycerze, tematyczne myszy i tematyczni rozbitkowie. (Ekspres)

Trzeba zakasać rękawy i wrócić do krótkich relacji, bo konkurencja nie śpi. Wprawdzie ani Tycjan ani Pełną Parą jeszcze nie do końca zrozumieli co tak naprawdę znaczy słowo krótki czy ekspres, ale jak się będę obijał to niedługo nikt nie będzie pamiętał, że na ZnadPlanszy to ja zapoczątkowałem tego rodzaju wpisy 😉 A więc zaczynajmy. Czytaj więcej

Agricola – Chłopi i ich zwierzyniec – uproszczenia są dobre

Jak pisałem wcześniej Uwe Rosenberg wielkim autorem jest, ale na mapę rozpoznawalnych autorów trafił dopiero za sprawą Agricoli. Kto by pomyślał, że gra o uprawianiu roli może odcisnąć takie piętno na współczesnych planszówkach? Mnóstwo elementów i mechanik: hodowanie zwierząt, uprawianie roli, rozbudowa farmy, powiększanie rodziny i śniąca się po nocach konieczność jej wykarmienia (coś co stało się znakiem rozpoznawczym Rosenberga). A co by się stało gdyby usunąć to żywienie? I rośliny, i oranie pola, i pieczenie chleba? I przede wszystkim te całe mnóstwo kart pomocników? Wtedy dostaniemy Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec – kolejną dwuosobową grę Uwe. Czytaj więcej

Le Havre: The Inland Port – Rosenberg Dwuosobowo #1

Uwe Rosenberg wielkim autorem jest… przynajmniej dla niektórych. Odkąd stworzył Agricolę pudełka z jego nazwiskiem na okładce, są jedynymi z najbardziej wyczekiwanych przez graczy. Widząc Rosenberg na okładce możemy być prawie pewni, że będą combosy, dopracowana mechanika i prawdopodobnie konieczność żywienia swoich pracowników. Jego gry opanowały ostatnio również przeróżne blogi ZnadPlanszowe. W kończy przyszła kolej i na mnie, ale ja bym chciał opowiedzieć o grach, które może nie mają tak wielkiego rozgłosu jak Agricola, Le Havre czy Ora et Labora – a to głównie dlatego, że są grami dwuosobowymi. Na dobry początek najmniej znana z tego grona: Le Havre: The Inland Port Czytaj więcej

Pan Tu Nie Stał – Demoludy (patronat medialny)

Gra Pan tu nie stał wydana przez wydawnictwo Egmont była dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Po pierwsze wykonanie było znakomite. Przyciągające wzrok i ociekające klimatem PRLu grafiki powodowały, że ja, osoba urodzona w latach 80, uśmiechałem się wyciągając kolejne żetoniki z towarami. Po drugie: temat stania w kolejce okazał się lepiej spasowany z tematem, niż budowanie chińskiego muru (dla niezorientowanych Pan tu nie stał bazuje na grze Great Wall of China). Może dr Knizia jest mistrzem mechanik, ale wybierania tematyki do gier powinien uczyć się od polskich wydawnictw.

Czytaj więcej