Essen dzień 2 – Kosą go mości panowie, kosą, czyli zagrałem w Scythe!

Jak wczoraj obiecałem tak też zrobiłem. Zapisałem się na partię w ogromnie wyczekiwaną grę Scythe. Usiadłem do dema gry, czyli tłumaczenia i kilkudziesięciu minut rozgrywki. Udało się „dotknąć” każdego aspektu gry, łączenie z walką i chociaż nie mogę tu mówić o pełnej rozgrywce to wyrobiłem sobie zdanie na temat tej gry. Poniżej znajdziecie coś czego zazwyczaj nie robię, czyli opis reguł i moje wrażenia na gorąco (spisywane wieczorem, wręcz na kolanie, więc proszę wybaczcie jeżeli czasami tekst będzie trochę nieskładny).

Gracze będą walczyć o wpływy w Europie z 1920 roku, w alternatywnym do naszego świecie. Tutaj można spotkać mechy kroczące polami obok rolników. W tym świecie żyło się dostatnie do czasu, aż bardzo duża fabryka po prostu się zapadła i jej szczątki straszą na środku planszy. Każdy z graczy wciela się w jedną z 5 frakcji: jest coś na kształt Polski, Rosji, Niemiec czy Finlandii. Każda frakcja dostaje swoją planszę gracza i tym samym swoje lekko inne ustawienie początkowe oraz zdolność specjalną. Do tego dolosowujemy planszę akcji, która nie jest już przypisana do danej frakcji. Również one się lekko różnią i chociaż wszyscy gracze mogą robić te same akcje, to już ich koszt jest inny. Tak więc przy samym setupie duży plus że autor pomyślał o regrywalności.

Gra toczy się do momentu gdy jeden z graczy zdobędzie szóste osiągnięcie a jest ich sporo do zdobycia:

  • dwa osiągnięcia za wygraną walkę
  • za osiągnięcie tajnego celu losowanego na początku gry
  • za zbudowanie wszystkich mechów
  • za wystawienie wszystkich pracowników
  • za zbudowanie wszystkich budynków
  • za rozwinięcie wszystkich technologii
  • za osiągnięcie najwyżej popularności
  • za osiągnięcie maksymalnej siły militarnej

W tym momencie gra się po prostu kończy (żadnego dogrywania tury do końca) i podliczamy punkty. I w tym momencie dochodzimy do sprytnego mechanizmu numer 1. Otóż zdobędziemy tym więcej punktów (za osiągnięcia, kontrolowane hexy i surowce) im bardziej jesteśmy popularni. Jeżeli będziemy dużo walczyć i ludzie nas nie będą lubić, wówczas każde osiągnięcie będzie warte 3 punkty. Jeżeli ludzie będą nas kochać, to za osiągnięcia zarobimy 5 punktów.  Dodatkowo do punktacji wlicza się też ogólny cel, który losujemy na początku gry (znowu dbałość o regrywalność). W naszej partii wylosował się cel, który dawał punkty za zbudowane struktury obok jezior.

Skoro cel już jest znany, zobaczcie jak się gra. Każdy gracz startuje z konkretnego pola na planszy – swojej bazy. Baza nie może być zniszczona, nie może być przejęta. Podobnie z naszymi jednostkami, robotnikami czy strukturami. Co najwyżej możecie przepędzić robotników do ich rodzimej bazy, ale nikt nic nie traci. W swojej turze możemy wykonać jedną z 4 akcji, które mamy na dolnej planszy. Sprytna mechanika numer 2 to taka, że aktualną akcję zaznaczamy pionkiem. W kolejnej turze ten pionek musi się przemieścić na inną akcję (jedna frakcja może złamać tę regułę) to może być niektórym znane np z Le Havre (albo Magnum Sal – bo kraść pomysły trzeba umieć 😉 ).

A możemy robić następujące rzeczy:

  • Poruszyć jednostkami (na zdjęciu powyżej akcja pierwsza z prawej strony): na początku gry mogę poruszyć dwoma jednostkami (zawsze o jeden heks). W przyszłości, jeżeli postanowię zupgradować tę umiejętność i zabiorę białą kosteczkę z listwy, będę mógł poruszyć trzema jednostkami. Zamiast tego mogę też wziąć jedną monetę. Na dole mamy też dodatkową akcję, możemy ją zrobić po akcji głównej, albo zamiast niej. Enlist działa tak, że płacąc 3 jedzenia, mogę przesunąć ten cienki cilinder z jednej z akcji i dostać popularność, karty albo siłę. W przyszłości gdy ktoś będzie wykonywał kartę, z której wysłałem swój cylinder (zaciągnął się chłopak) będę dostawał bonus np w postaci żółtej karty dla akcji Move.
  • Kolejna rzecz to Bolster – płacąc jeden złota, mogę zyskać siłę militarną (zaznaczaną na specjalnym tracku) albo pociągnąć kartę (te żółte karty potrzebne są do walki). Mogę też dodatkowo zapłacić 3 drewna żeby wybudować jeden z budynków (Polania dostaje dodatkowo jeszcze 3 monety). Co one robią już nie będę Wam opowiadał, ale raz że dają pewne bonusy w czasie gry, a dwa – za zbudowanie wszystkich czterech dostajemy osiągnięcie (a sześć osiągnięć kończy grę).
  • Trzecia rzecz to Trade. Płacimy jedną monetę i dostajemy dwa dowolne surowce (tego się nie zupgradować) albo dostajemy popularność (na początku 1). Na dole jest dodatkowa akcja wybudowania mechów za 4 żelaza. Mechów mamy 4 i jeżeli zbudujemy je wszystkie to zdobywamy osiągnięcie, ale odblokowują one też zdolności specjalne np. na początku gry gracze (poza jedną frakcją) nie mogę przekraczać rzek. Pierwszy mech daje możliwość przekraczania rzek, za pomocą mechów albo figurki naszego bohatera. Całe szczęście na pokład mechów można zabrać robotników i przenieść ich przez rzekę. Ostatni mech dodaje nam jeden punkt ruchu dla każdej jednostki. Warto więc je budować, szczególnie że to nimi będziemy walczyć.
  • Ostatnia rzecz to Produce. Początkowo możemy produkować na dwóch hexach gdzie mamy robotników i w zależności gdzie oni stoją, produkują inne surowce np drewno, żelazo, olej, ale też rekrutują innych robotników (za zrekrutowanie wszystkich 8 zdobywamy osiągnięcie). Niestety rekrutacja kolejnych robotników nas będzie kosztować m.in. siłę militarną (wciągamy ich do wojska trochę siłą), czy popularność (kto lubi być wciągany do wojska prawda? Mi to całe szczęście nie grozi bo mam kategorię D). Na hexach produkujemy tyle surowców ile W tym miejscu jest czas na przedstawienie sprytnej mechaniki numer 3 – wszystkie surowce trzymane są przez naszych robotników na planszy. Mogą oni z nimi wędrować po hexach, ale jeżeli zostaną przepędzeni przez innego gracza, to zostawiają je w popłochu do spożytkowania przez innych. Dodatkową akcję tutaj jest Upgrade. Płacąc 3 beczki paliwa, możemy zdjąć małą kostkę z planszy – dzięki czemu będziemy mogli wykonywać więcej za pomocą jednej akcji, i przesunąć ją na jedno z czerwonych pól z przerywaną obwódką – tym samym powodując, że dodatkowe akcje staną się dla nas trochę tańsze (ale nigdy darmowe).

Co ciekawe w czasie gry możemy pozyskać piątą akcję. Gracz raz na grę, po odwiedzeniu zgliszczy fabryki w centrum planszy (mechem, albo figurką bohatera), bierze stos kart usprawnień, z których wybiera jedną i resztę odkłada dla potomności (czyt. innych graczy). Kart jest jeden więcej niż liczba graczy więc warto iść tam szybko żeby mieć większy wybór. Tych kart niestety nie widziałem bo nikt nie dotarł do środka planszy. W tym elemencie znowu mamy dbałość o regrywalność, bo część kart nie pojawia się w grze.

Ostatnia rzecz to walka. Jeżeli naszym mechem wejdziemy na pole z robotnikami to ich po prostu przepędzamy.. i tracimy na popularności za każdego przepędzonego robotnika. Jeżeli jest tam mech albo bohater wówczas dochodzi do starcia. I tutaj mamy sprytną (acz znowu pożyczoną) mechanikę numer 4. Znacie system walki z Diuny? Jak tak to ten paragraf możecie ominąć. Gracze, którzy się ścierają na specjalnym kole mogą zaznaczyć ile siły bezpowrotnie poświęcą w walce (a za dojście do 16 na torze siły jest osiągnięcie). Natomiast za każdą figurkę mogą zagrać dodatkowo jedną żółtą kartę, która dodaje od 2 do 5 punktów siły (piątek jest stosunkowo niedużo). Kto poświęci więcej wygra… i zdobędzie osiągnięcie.

W grze jest jeszcze więcej elementów: są tunele, które mogą służyć chodzeniu na skróty, budynki o którym tutaj Wam nie pisałem, karty spotkań… o których parę słów napiszę. Otóż wkraczając na pole z oznaczeniem spotkania, ciągniemy kartę, na której jest jakieś wydarzenie np. świenie które rozbiegły się po lokalnej wiosce. Wówczas gracz ma do wyboru może zagonić zwierzęta do ogrody i zdobyć punkty popularności. Możecie porozmawiać z osobami w wiosce i znaleźć starego mecha, którego może kupić i zyskać zasoby. Może też świnie zabrać dla siebie i zdobyć jedzenie, ale stracić na popularności. Karty oczywiście są okraszone przepięknymi grafikami Jakuba Różalskiego (w tej wersji jeszcze nie wszystkie).

I mam teraz problem. W poniedziałek startuje kampania na Kickstarterze i muszę powiedzieć Adze, że chcę wydać kilkadziesiąt dolarów na grę, która zostanie wydana prawie za rok! Autor Viticulture znowu daje radę. Jest tutaj dużo możliwości, ale akcje są proste, gra jest bardzo płynna i bardzo, bardzo miodna Scythe jest wart narastającego wokół niego hype’u, chyba że oczekujecie rasowego ameritrasha z mnóstwem walki. To jest euro z elementami walk, które trzeba wiedzieć kiedy toczyć i dbać o wiele elementów i wskaźników – popularność, siłę, karty, surowce, technologie. Arghhhhh chcę zagrać pełną partię!!

Jeżeli macie pytania to piszcie w komentarzach pod tekstem, postaram się odpowiedzieć jak najszybciej. Możliwe, że w grze robiliśmy jakieś błędy, ale chyba nic na tyle istotnego, żeby zmieniło się moje zdanie. Do zobaczenia w poniedziałek na kickstarterze.

  • Ech i po coś tam jechał?! Coś tak czułem, że to nie tylko pięknie wygląda, ale w ciąż się łudziłem, że ty tylko grafika 🙂

    • Sorry 🙁

    • Michał Gościniak

      Wygląda na tyle dobrze, że nawet dla grafik warto 😛

      • Grafiki to warto mieć gdzieś na ścianie 🙂

        • Michał Gościniak

          Można kompleksowo: rozłożona gra na stole, artbook na półce i wydrukowane plakaty na ścianie. 😉

          Dobrze, że gra zapowiada się nieźle. Ale mnie zwłaszcza uspokoiły zdjęcia. Trochę się obawiałem – zwłaszcza po wyglądzie planszy – że grafiki Różalskiego będą na pudełku i w instrukcji, a wcześniej liczyłem również na planszę w „jego” stylu. Plansza jest jaka jest, ale karty wyglądają świetnie 🙂 Wiem, że to prototyp, ale daje jakiś obraz tego czego można się spodziewać.
          I tak bym wziął, ale teraz zrobię to bez wielkich rozterek 😉

  • Lothrain

    Yosz, z tego co wiadomo będą na Kickstarterze trójpaki. To może tak byśmy rozpoczęli warszawski?

  • Dzięki za link. Wygląda to naprawdę dobrze. Grafiki są kapitalne 🙂

    • Cała przyjemność po mojej stronie 🙂 Tyle przynajmniej mogę zrobić po tylu wpisach u Ciebie które czytałem 😉

      • Nie przesadzajmy. To tylko teksty, nic specjalnego. Życia nikomu nie zmieniają 🙂

        Zaraz poczytam o „Studium w szmaragdzie”, bo jestem bliski zamówienia jej na dobry początek 🙂

        • No jasne że nie, ale umilają czas… i drenują portfel… za to drugie na pewno wdzięczny nie jestem 😛

  • Arek Deroszewski

    A jak wrażenia z gry Scythe obecnie? Czy wyklarowały się jakieś nowe opinie? Pytam, bo mocno zastanawiam się nad zakupem tego tytułu, choć nie wiem nawet, kiedy będzie w sprzedaży. Warto czekać na polską wersję, która ma być w bliżej nieoczekiwanej przyszłości, czy raczej kupować wersję angielskojęzyczną?