Przez niektórych planszówkowych znajomych jestem oskarżany o przejście na “ciemną stronę mocy” tj. porzucenie EuroGier, gier gdzie głównym celem jest zdobywanie punktów na różne sposoby,na rzecz gier tematycznych, losowych, z pięknymi komponentami. To nie jest tak. W pewnym momencie przestałem czerpać przyjemność z gier, które mają losowo wybrany temat, gdzie nieważne co robimy to zdobędziemy jakieś punkty, a to co robimy nie trzyma się zupełnie kupy.. a nawet jak się trzyma to jest po prostu bez sensu. Jeżeli gra ma się wspiąć wysoko w moim prywatnym rankingu powinna mieć dobrą (albo przynajmniej ciekawą) mechanikę, która dobrze się łączy z tematem. Łatwiej mi jest “wejść” w grę, jeżeli to co robię w trakcie partii ma jakieś odzwierciedlenie w temacie gry. Ładne komponenty natomiast, to w tym momencie to już nie jest dodatek, a po prostu podstawa. Od dłuższego czasu szukałem sobie jakiejś ciekawej eurogry i mój wzrok wylądował na.. kolejnej grze o robieniu wina.
Czytaj dalej