Tuscany – nie jeden a 12 dodatków w pudełku

Pisałem niedawno o Viticulture – bardzo dobrej, grze typu worker placement (gdzie wysyłamy robotników na planszę) o robieniu wina. Pudło do gry wypełnione jest komponentami wysokiej jakości, a sama gra daje mnóstwo frajdy. Ale jeżeli Wam mało to wydawca przygotował dodatek Tuscany – a raczej dodatki. W pudle równie wielkim co podstawka znajduje się 11 modułów (i wariant solo) o bardzo różnym stopniu skomplikowania – od bardzo prostych dodatków, które można dołączyć nawet grając pierwszy raz, po takie, po które nie wiem czy kiedykolwiek sięgnę. Piszę w czasie przyszłym, bo pomimo blisko 10 partii w Viticulture z dodatkiem i bez, ciągle mam niewykorzystane moduły, które czekają na zagranie. Już teraz Wam napiszę, że Tuscany to zakup obowiązkowy, bo starczy Wam na bardzo, bardzo długo.

11 modułów, które znajdziemy w pudle zostało podzielonych na 3 warstwy. W zamyśle autora i wydawnictwa, kolejne moduły powinny być rozpakowywane i dodawane po kolei, coś na kształt gier z cyklu Legacy (gdzie reguły, komponenty i rozgrywka zmieniają się z partii na partię, przy czym o zmianach decydują głównie gracze). Nie bawiłem się według wskazówek z instrukcji, bo nie widziałem żadnej wartości dodanej w takim trybie rozgrywki, szczególnie gdy zmieniali mi się współgracze przy stole. Natomiast zalecam trzymanie się kolejności warstw, bo dodatki z tej pierwszej są proste do wprowadzenia, natomiast te z trzeciej są najbardziej skomplikowane i często wymagają również wcześniejszych dodatków.

Zanim przejdę jeszcze do recenzowania poszczególnych modułów jedna, mała uwaga. W moje ręce wpadła wersja Tuscany Prima, która ma dodatkowo metalowe monety, które możecie obejrzeć powyżej. Są przecudne. Stosuję je teraz w każdej grze, gdzie potrzebne są pieniądze np. w Metropolii sprawdziły się znakomicie. Monety możecie kupić oddzielnie np. na angielskim amazonie i uważam, że są warte swojej ceny. Grając nimi możecie dodać sobie +2 do przyjemności z rozgrywki. Przejdźmy jednak do Ogrów… znaczy cebuli… znaczy do warstw.

Warstwa pierwsza – dodajcie od razu

Tutaj znajdziemy 4 dodatki, które na dobre możecie dodać nawet przy pierwszej partii do Viticulture, jeżeli tak jak ja zaopatrzycie się jednocześnie w podstawkę i dodatek. Każdy z nich w bardzo niewielkim stopniu zmienia reguły gry, albo dodaje pewne niewielkie elementy, a jednocześnie, może nie tyle co naprawia pewne mechanizmy, co je jeszcze bardziej wygładza np. dodatek Mamas & Papas, to karty naszych rodziców, losowane na początku gry. Decydują one z jakimi kartami, zasobami albo budynkami zaczynają poszczególni gracze (przy czym mamy zawsze decyzję do podjęcia czy chcemy więcej pieniędzy albo punkty, czy już wybudowany budynek w naszej winnicy). Nie komplikuje to rozgrywki, nie zmienia zasad, ale dzięki temu w pierwszych turach każdy gracz skupi się raczej na czymś innym, a w kolejnych partiach nie będziemy automatycznie powielać ciągle tych samych ruchów na początku. Następnie mamy karty patronów, które na koniec gry dadzą nam dodatkowe punkty za spełnienie tajnych celów (np. najmniej budynków ze wszystkich graczy). Ale żeby otrzymać te punkty, musimy naszemu patronowi sprezentować jakieś wino – ale nie byle jakiego sikacza, ale coś o wartości przynajmniej 5. Do kart odwiedzających nas turystów, możemy też dodać zaawansowanych odwiedzających, którzy dają nam dwie akcje do wyboru kiedy ich zaprosimy do siebie. Jedna z tych akcji najczęściej jest bardziej przydatna na początku gry, kiedy potrzebujemy pieniędzy i rozbudowy winiarni, a druga akcja będzie lepsza na koniec gry, gdzie skupiamy się raczej na produkcji i sprzedaży wina. Na koniec zostawiłem opis Własności ziemskich. Na polach z winogronami, kładziemy kafle własności, które możemy sprzedać jeżeli brakuje nam pieniędzy (a na koniec gry je odkupić). Dają nam one odpowiednio 5, 6 lub 7 lirów, a jednocześnie określają sumaryczną wartość winogron, które możemy tam posadzić. Oczywiście po sprzedaży, nie możemy tam nic zasadzić, bo pole przecież nie jest już nasze. Mała uwaga – na kaflach jest błąd – ceny kupna i sprzedaży się nie zgadzają, a powinny. Niewielka rzecz, ale trzeba na nią zwrócić uwagę.

Jak możecie zobaczyć, poszczególne mechaniki nie komplikują zasad, a jednocześnie pilnują, żeby każda partia była trochę inna, odwiedzający zawsze potrzebni, było trochę tajemniczości w punktacji, a kiedy brakuje nam pieniędzy – żebyśmy mogli szybko zdobyć potrzebne finanse. Jednym słowem – nie wahajcie się i dodajcie je wszystkie od razu.

Warstwa druga – smakujcie powoli

Teraz powoli dochodzimy do prawdziwego “mięska” w Tuscany. Dodatki z warstwy drugiej raczej dodawałbym po kolei, no może poza nowymi odwiedzającymi – można ich dodać razem z innym dodatkiem z drugiej warstwy. Tym razem te postaci pozwalają na lekkie naginanie lub łamanie zasad gry.

Główną częścią drugiej warstwy, a także całego dodatku jest nowa plansza. Zmian jest tutaj dużo i warto zagrać parę razy w samą podstawkę (ewentualnie z dodatkami z pierwszej warstwy) zanim sięgniemy po nową planszę. Zmiany są następująće:

  • Usunięto ograniczenie w liczbie punktów, które można zdobyć – coś na co trochę narzekałem przy recenzji podstawki. Również przesunięto koniec gry, na moment zdobycia przez któregoś z graczy 25 punktów, zamiast 20.
  • Zmieniono delikatnie funkcje niektórych budynków (nie można już np. sprzedawać winorośli czekających na “zabutelkowanie”), dodano trochę bonusów, ale przede wszystkim, podzielono je na 4 pory roku, zamiast na 2. Zasady pozostały te same tzn. dopiero po spasowaniu, mogę przejść do kolejnej pory roku.
  • Tym samym zmienił się też sposób decydowania o kolejności ruchów na przyszłą turę. Po pierwsze w zależności gdzie się ustawimy, w kolejnych porach roku dostaniemy różne bonusy. Które miejsce w tabelce kolejności chcemy zająć, decydujemy po spasowaniu zimą, a jednocześnie zabieramy z planszy wszystkich swoich robotników, ustępując miejsca innym (co ma bardzo duże znaczenie właśnie zimą, kiedy możemy realizować zamówienia)
  • Ostatnią zmianą jest mała mapa wpływów, gdzie rozgrywana jest mała gra typu area control. Kto będzie kontrolował konkretny obszar w Toskanii – czyli miał tam więcej swoich znaczników, otrzyma dodatkowe punkty. Ta część podoba mi się najmniej bo czuć, że jest dodatkiem – “tylko” kolejnym sposobem na zdobywanie punktów i nie jest tak dobrze zintegrowana z tematem jak pozostałe moduły czy podstawowe zasady.

Tych kilka zmian powoduje, że gra z przyjemnej, w miarę lekkiej eurogry, zrobiła się średnio-ciężka. Szczególnie zwiększenie liczby pór roku, które rozgrywamy, ma wpływ na nasze decyzje. Non stop trzeba przeliczać ruchy, planować, dostosowywać się do ruchów innych graczy. Krótko mówiąc – czacha paruje.

Kolejny dodatek to wyspecjalizowani pracownicy. W pudełku znajdziemy aż 11 nowych rodzajów robotników, każdy z jedną specjalną zdolnością, najczęściej odpalaną przy wstawieniu takiego pracownika na planszy. Całe szczęście do gry wchodzą tylko dwa losowo wybrane rodzaje pionków. Jeszcze nie wiem co sądzić o tym dodatku – jest ciekawy, to na pewno. Niektóre właściwości są bardzo interesujące, ale nie widzę tu dużych decyzji do podjęcia. Ponieważ taki pracownik zachowuje się jak każdy normalny, a dodatkowo ma jakiś fajny bonus, to zawsze będę chciał “wytrenować” takiego specjalnego pracownika (kosztuje to tylko 1 dodatkową monetę). Tak czy inaczej nie mam nic przeciwko temu, żeby grać z tym modułem.

Ostatni z modułów warstwy drugiej to dodatkowe budynki. Nasza winnica poszerza się o miejsca na dwie karty nowych budynków, a te zdobywamy na nowej planszy (tyle że na odwrotnej stronie). Oprócz tego, że zbudowanie takiej karty daje graczowi 1 punkt, to może otrzymać nowe miejsce na wysłanie robotnika, dodatkowy bonus działający przez cały czas lub na koniec tury. Bardzo ciekawy dodatek, ale w tym momencie zacząłem czuć, że mam już dość i nie mam ochoty na kolejne komplikatory. Dlatego do trzeciej warstwy jeszcze nie przysiadłem i się do niej nie śpieszę, chociaż zapewne wypróbuję wszystkie dodatki. Osiągnąłem “poziom nasycenia” jeżeli chodzi o ciężkość rozgrywki i jej skomplikowanie. Nie mogę więc napisać co sądzę o dodatkach z trzeciej warstwy, ale przynajmniej o nich poczytajcie, bo są interesujące.

Warstwa trzecia – tylko dla koneserów i lubiących eksperymenty

Pierwszy z trzech ostatnich dodatków to Mafia i na pierwszy rzut oka jest … dziwny. Każdy z graczy rozpoczyna grę z jedną kartą mafii. Ten kto na koniec gry będzie miał kartę o najwyższej wartości otrzyma dwa punkty, kto o najniższej – jeden. Za każdym razem gry wstawiamy na planszę dużego robotnika dzieje się jedna z dwóch rzeczy:

  • albo wstawiamy go na puste pole i wówczas możemy wymienić kartę mafii trzymaną na ręce, na nową z talii,
  • albo wstawiamy go na pole zajęte, wówczas składamy naszemu przeciwnikowi propozycję nie do odrzucenia i wymieniamy się z nim kartami mafii.

Mam wrażenie że dodatek nie jest w klimacie gry i znowu jest “gdzieś obok” głównej rozgrywki – podobnie jak rozprzestrzenianie wpływów w Toskanii.

Dwa kolejne dodatki dodają planszę obok naszej winiarni i jest to albo uprawa oliwek, pomidorów itp. (dodatek wprowadza też nową mechanikę czyli morale). Druga strona tej planszy to hodowanie krów i wytwarzanie sera. Te dwa moduły są rozdzielne (głównie dlatego, że wykorzystują różne strony tej samej planszy) i bardzo dobrze, bo nawet dodanie jednego z nich, powoduje że musimy myśleć o wielu nowych rzeczach, co dla jednych może być zaletą, ale np. dla mnie w tym momencie jest raczej “odstraszaczem”, bo nie mam ochoty grać w grę o robieniu wina i robieniu sera czy zbieraniu oliwek. Na tę chwilę wystarczy mi to co daje mi podstawka i dodatki z pierwszego i drugiego poziomu.

Wariant solo – dla samotnika

To chyba jedyny element Tuscany, za który nie mam zamiaru się zabierać. Nie gram w gry solo i po prostu mnie do niego nie ciągnie, ale wygląda na ciekawy i zapewne dla niektórych będzie to ważna informacja, że w grze znalazł się taki wariant.

Jak widać w pudełku jest bardzo dużo. Kupując Tuscany macie pewność, że Viticulture przez bardzo długi czas się Wam nie znudzi. Powiem więcej – każda partia będzie trochę inna. Jedyny minus jaki widzę, to taki, że elementów w grze i dodatku jest tyle, że trzeba trzymać grę w dwóch pudełkach (zapomnijcie o wyprasce z podstawki – na nic się ona Wam teraz nie przyda), a zajmują one bardzo dużo miejsca. Ale wiecie co? Z takimi problemami jestem w stanie żyć.

  • Kupić

    Jeżeli lubicie Viticulture to nie widzę powodu dla którego nie chcielibyście mieć tego dodatku

  • Zagrać u kolegi

  • Unikać

Dziękuję wydawnictwu Stonemaier Games za przekazanie Tuscany do recenzji

0 Udostępnień