Moje 10 lat recenzowania
Dzisiaj mija 10 lat odkąd ukazała się moja pierwsza recenzja gry planszowej. Była to Valdora Michaela Schachta i jak na tego autora to była całkiem tematyczna. Miała też ciekawy gadżet w postaci książki zamówień, a tak najprościej mówiąc była grą typu Pick-Up-And-Deliver, czyli podnieś i dostarcz. Recenzja oryginalnie ukazała się na łamach portalu Games Fanatic, do którego po jakimś czasie dołączyłem na stałe. Były to jeszcze czasy kiedy w GF pisali Pancho, ja_n, Don Simon i Bazik. Ksywki, które być może niektórym z Was już nic nie mówią, ale to te osoby (i oczywiście wiele innych) rozkręcały scenę planszówkową te 10 lat temu (i wcześniej). Może o mnie również kiedyś zapomnicie i jak przez mgłę będziecie pamiętać yosza / Marcina, który kiedyś pisał i nagrywał recenzje gier planszowych
Ale na razie jeszcze tu jestem. Przeszedłem całkiem długą drogę od tej pierwszej recenzji. Poznałem wielu ludzi i nie będzie w tym żadnej przesady kiedy powiem, że planszówki zmieniły moje życie. Bez Valdory, nie nagrywałbym Planszostacji (ręka do góry kto jeszcze pamięta pierwszy planszówkowy podcast?). Nie chwyciłbym za kamerę i nie zaczął nagrywać filmów – nie próbujcie ich teraz oglądać bo są straaaaszne! Nie poznałbym Filipa Miłuńskiego i nie zostałbym (współ)autorem Magnum Sal. Nie spotkałbym też Tycjana i ostatecznie nie byłoby ZnadPlanszy, albo portal miałby zupełnie inny kształt.
Pewnie jak każdy, rozgrywam w głowie scenariusze co by było gdyby. Gdyby nie Valdora, nie pisałbym dzisiaj do Was tych słów, a moje życie z pewnością byłoby nudniejsze. Dlatego nie zapomnijcie o yoszu i zagrajcie 18 kwietnia w jakiegoś starocia. Albo przeczytajcie moja pierwszą recenzję – nie jest taka zła 🙂
- Moja pierwsza recenzja
- Ja w czasie targów – 4 dni prezentowania tej samej gry dają w kość, ale nie żałuję
- Ostatni odcinek Planszostacji – kto pamięta ten podcast?
- W czasie targów w Essen udało mi się kiedyś zagrać w Race’a z Tomem Lehmannem







