CVlizacje – bo czasem trzeba być cwaniakiem

Od samego początku mojej przygody z planszówkami wiem, że gra nie musi mieć tony komponentów, 20 stron instrukcji i wielu zasad, żeby poczuć przyjemność z kombinowania, wymyślania jak wygrać i ogólnego „rozkminiania” gry. Wiem to bo swoją przygodę zaczynałem od Go, gdzie zasady można wytłumaczyć w dwie minuty… a potem dostać tęgie lanie od lepszego gracza. Ale gry abstrakcyjne tak mają. Ciężej jest zminimalizować reguły w standardowej planszówce, tak żeby mieć przyjemność z kombinowania, a nie przytłaczać gracza kilkunasto- albo kilkudziesięciominutowym tłumaczeniem zasad. Cieszę się kiedy taka gra wpada mi w ręce, a cieszę się jeszcze bardziej kiedy pochodzi ona od polskiego autora. CVlizacje, które będą wydane przez Grannę, a są autorstwa młodego i obiecującego Jana Zalewskiego wydają się być właśnie taką grą.

Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi do głowy, jest oczywiście powiązanie do gry Filipa Miłuńskiego CV wydanej dwa lata temu przez to samo wydawnictwo. Granna oczywiście podsyca to skojarzenie, przez zabawny zlepek skrótu CV i słowa Cywilizacja oraz zatrudniając tego samego grafika – Piotra Sochę. Ale tutaj podobieństwa zaczynają się kończyć. W grze Filipa, mieliśmy mechanizm kościany i próbowaliśmy napisać własne CV, tak aby po zakończeniu rozgrywki (i przejściu na emeryturę) być jak najszczęśliwszym. W CVlizacjach, również piszemy życiorys, ale całego plemienia, które będzie zdobywać zasoby (drewno, kamień i jedzenie) w celu realizacji pomysłów takich jak wynalezienie koła, siekiery, czy przyjęcie Egoizmu jako postawy życiowej tak aby na koniec gry mieć najwięcej PeZetów – Punktów Zadowolenia.

Mechanika gry oparta jest o 8 kart akcji. Te same karty ma na ręku każdy z graczy i w swojej turze wybiera dwie z nich – jedną odkrytą, jedną zakrytą. Po tym jak wszyscy przy stole wybiorą te dwie karty, następuje faza wykonywania wybranych akcji. Szkopuł w tym, że karty działają różnie w zależności od tego ile osób przy stole wybierze dokładnie tę samą akcję np. Cwaniactwo:

  • jeżeli zostanie wybrane przez jedną osobę, ta osoba dostanie jeden dowolny zasób
  • jeżeli zostanie wybrane przez dwie osoby, obie dostaną po dwa dowolne zasoby
  • jeżeli zostanie wybrane przez trzy lub więcej osób – nikt nic nie dostanie!

Teraz rozumiecie dlaczego jedną z kart zagrywamy zakrytą? Wokół fazy wyboru akcji kręci się cała gra. Trzeba pilnować co robią inni gracze, przewidywać, kombinować i dedukować – niczym Sycylijczyk wyzwany na pojedynek umysłów. Po rozpatrzeniu wszystkich zagranych kart, następuje faza rozwoju w której możemy zrealizować jedną z wyłożonych kart pomysłów, za wcześniej zdobyte zasoby. Po rozegraniu 3 takich rund kończy się era , a jak w każdej dobrej grze cywilizacyjnej będziemy grać przez trzy ery, a potem podliczymy punkty. W III erze dodatkowo pojawią się nowe karty, droższe, ale dające więcej punktów.

Wrażenia

To większość reguł, a na pewno wszystkie które musicie znać żeby wiedzieć o czym tutaj piszę. Przejdźmy do ważniejszych spraw, czyli wrażeń z rozgrywki. CVlizacje poznałem jako grę dwuosobową i ten tryb rozgrywki się sprawdza, aczkolwiek wymaga ona neutralnego gracza, który losowo wybiera karty. Jest możliwe też zagranie w bardziej zaawansowany tryb dla dwóch graczy, gdzie zarówno ja jak i mój przeciwnik bądź przeciwniczka, wybieramy karty dla trzeciego i czwartego gracza – nazwijmy to trybem dla dwóch Graczy (duże G jest tu nieprzypadkowe). Tak jak napisałem – gra w dwie osoby jest ok, ale dopiero na więcej osób gra rozwija skrzydła (jeżeli lubicie 7 Cudów w 2 osoby, to CVlizacje działają trochę podobnie). Dzięki prostym zasadom, nic nie przeszkadza nam w dedukcji i przewidywaniu, a to tutaj skupiona jest cała frajda z gry. Widziałem na forum, że jeden z testerów napisał jakoby CVlizacje były grą lżejszą niż CV. Pod względem reguł można tak chyba powiedzieć (chociaż różnica jest naprawdę niewielka), ale pod względem liczby decyzji do podjęcia w trakcie partii już nie. Mamy tutaj większy wpływ na to co możemy zrobić, aczkolwiek losowość w postaci kolejności kart pomysłów, a czasami też nieprzewidywalności poczynań naszych współgraczy może namieszać w naszych planach.

Warto wspomnieć o oprawie graficznej i humorze, które podobnie jak przy CV są ważną częścią gry. Humor jest nienachalny i od czasu do czasu powoduje uśmiech na twarzach grających. Jak na razie wszystkie osoby, które wzięły karty akcji do ręki najpierw reagowało oburzeniem: „Jak można było coś takiego wydrukować na karcie?!„, po czym po chwili z uśmiechem dodawało „Aaaa – teraz rozumiem… Sprytne 🙂” – nie wiecie o czym mówię? To nie będę psuł Wam niespodzianki i zobaczycie sami jak zaczniecie przeglądać instrukcję lub zobaczycie grafiki kart. Jeżeli chodzi o grafikę – no cóż – styl pana Piotra Sochy, można lubić lub nie, ale na pewno każdy uśmiechnie się przynajmniej raz, oglądając grafiki na kartach, które mają przedstawiać często bardzo abstrakcyjne pojęcia jak Stoicyzm, czy Konsumpcjonizm. Może warstwa fabularna nie jest tak bogata w CVlizacjach, jak w grze Filipa Miłuńskiego, ale dalej możemy snuć opowieść na podstawie wybranych przez nas kart, tyle że przynajmniej w moim przypadku, historia zeszła trochę na dalszy plan, a na pierwszym pozostała bardzo sprytna mechanika Jana Zalewskiego.

Jeżeli już jestem znowu przy mechanice, pewnie wielu z Was ma skojarzenia z innymi tytułami które działają podobnie, gdzie siła naszych akcji jest zależna od tego co zrobią inni gracze? Mi od razu na myśl przyszedł Szklany Szlak Uwe Rosenberga i byłem przekonany, że to właśnie ta gra była inspiracją do powstania CVlizacji. Zdziwiłem się jednak gdy autor powiedział mi, że w Szklany Szlak zagrał dopiero niedawno i faktycznie przyznaje, że wrażenia z gry w oba te tytuły są miejscami podobne. Z tą różnicą że w przypadku tytułu Jana Zalewskiego pojawiły się u mnie emocje, a w Glass Road Uwe Rosenberga, sam nie wiem czemu, nie bardzo. Oczywiście nie jest to gra, która wbije się na szczyt mojego prywatnego rankingu gier, ale grało mi się w nią bardzo przyjemnie i w najbliższym czasie będę chciał do niej wracać. Szczególnie że rozgrywka jest stosunkowo krótka (około 45 minut, a w przyszłości myślę że będzie jeszcze krótsza) i mogę ją wyciągnąć na zakończenie wieczoru kiedy nie ma już czasu na zagranie w coś większego. W ten weekend wybieram się na zjazd rodzinny i zabiorę ze sobą CVlizacje (ale wcześniej zapakuję grę do niewielkiego woreczka strunowego – pudło jest standardowych rozmiarów i chociaż jest bardzo ładne, to trochę za duże jak na to znajdziemy w środku) – jestem przekonany, że spodoba się zarówno moim grającym jak i niegrającym krewnym. A Wam polecam ten tytuł sprawdzić – Granna znowu pokazała że wie jak robić gry, które dobrze się sprawdzą w gronie rodzinnym, a gracze z przyjemnością wyciągną je na stół.

Patonat Medialny

Gra objęta jest patronatem medialnym Znad Planszy

Komponenty

Zdjęcia i grafiki pochodzą z wersji przedprodukcyjnej i mogą jeszcze ulec zmianie