Wielka Wystawa Dinozaurów czyli paleontologiem być

Kiedy Tomek z Cube powiedział mi, że myślą nad wydaniem nowej gry, która może mnie zainteresować spodziewałem się tytułu z magami, oprawą fantasy albo coś innego mocno tematycznego. Oczywiście byłem zaintrygowany ale nie skakałem z radości. Potem otrzymałem kolejne szczegóły a moje zainteresowanie rosło z minuty na minutę. „Gra o dinozaurach” … pomyślałem, że walczący Tyranozaur może być ciekawy (ciągle spodziewałem się czegoś w klimatach fantasy). „Gra o paleontologach i prowadzeniu wykopalisk” usłyszałem… o rany – był czas kiedy miałem fioła na punkcie szkieletów i prehistorycznych stworzeń (pewnie tak jak bardzo dużo dzieciaków na świecie). „Gra stworzona przez Scott’a Almesa”… Tego pana poznałem nie tak dawno za sprawą świetnego Tiny Epic Galaxies (muszę się zebrać i napisać parę słów o tej grze, szczególnie że dosłownie wczoraj ponownie wylądowała na moim stole i zapowiedziano do niej dodatek). Po krótkiej prezentacji zasad i paru turach gra wskoczyła bardzo wysoko na moją listę „chcetomieć” w tym roku (*)

Wielka Wystawa Dinozaruów to polskie tłumaczenie tytułu Great Dinosaur Rush, gry która jakiś czas temu została ufundowana dzięki Kickstarterowi, a teraz będzie próbować potwórzyć ten sukces na polskim wspieram.to (już jutro!). Fabuła WWD oparta jest na bardzo intrygującym momencie w historii światowej paleontologii – na tzw. Wojnie o Kości, chociaż angielski tytuł gry chyba lepiej oddaje charakter tych wydarzeń – w wolnym tłumaczeniu oznacza on Gorączkę Dinozaurów (ale tę gorączkę od złota, a nie temperaturę 38 stopni.. albo 36.9 w przypadku mężczyzn). W latach 1877-1897 nastąpił istny bum wśród paleontologów (szczególnie takich dwóch), którzy prześcigali się w wykopywaniu kości tych prehistorycznych stworzeń i próbach ich połączenia w taki sposób aby stworzyć i opisać nowe gatunki tych wielkich istot sprzed milionów lat. Jak to na wojnie – wszystkie chwyty dozwolone i często naukowcy nie cofali się przed niczym aby to ich nazwisko przeszło do historii. Teraz my, w tej grze będziemy robić mniej więcej to samo.

Wielka Wystawa Dinozaurów składa się z trzech rund, które z kolei składają się na trzy fazy. Pierwsza faza to faza wykopalisk, w których będziemy poruszać naszym paleontologiem po planszy i wykopywać kości dinozaurów, reprezentowane przez kolorowe, drewniane patyczki. Następnie w fazie rekonstrukcji będziemy starali się stworzyć z tego co zebraliśmy, coś co przynajmniej trochę przypomina szkielet dinozaura. Różne kolory drewienek reprezentują różnego rodzaju kości np. zielone to kości kregosłupa i żebra, żóte to kości szyi i ogona, czerwone – kończyny, a niebieskie – kości specjalne jak różnego rodzaju rogi, wypustki i inne dziwactwa, które być może istniały na dinozaurach, a być może nie. Mamy jeszcze kości białe, które w sumie nie przypominiają niczego konkretnego więc możemy je wstawić gdziekolwiek byleby nie wybijały się zbytnio z tłumu i nie przykuwały uwagi (możemy je położyć jako dowolną kość o ile styka się tylko z jednym kolorem innych kości). Być może już wyczuwacie, że to co tworzą gracze w czasie tej fazy nie będzie nawet przypominało tego co możecie zobaczyć w muzeach? A z drugiej strony – przecież nikt mi nie udowodni że tak nie wyglądały Dinozaury! Macie jakieś zdjęcia na dowód? Trzeba się tylko kierować pewnymi wytycznymi: przynajmniej jedno żebro, dwie kończyny, minimum po jednej kości w szyi i ogonie. To wystarczy żeby opublikować nasze znalezisko i wziąć udział w trzeciej fazie czyli Wystawie.

W tej fazie będziemy mogli zarobić punkty dzięki którym wygramy grę. A te dostaniemy za to ze mamy najciekawszy szkielet. Z innymi graczami będziemy porównywać wszystkie stwory w kilku kategoriach jak wielkość, waga czy dzikość, a każda z nich oceniana jest na podstawie konkretnych rodzajów kości w szkieletach dinozaurów np najdłuższy dinozaur to ten który ma największy ogon i szyję (suma liczby kości żółtych). Jak wiadomo trendy się zmieniają więc czasem będziemy chcieli tworzyć długie dinozaury, a innym razem drapieżne. Całe szczęście to gracze mają przede wszystkim wpływ na to co muzea będą chciały wystawiać. W czasie fazy wykopalisk, mamy możliwość przesunięcia znacznika w danej kategorii i zdecydować czy da więcej punktów czy mniej. Po podsumowaniu fazy wystawy, przechodzimy do kolejnej rundy i znowu zaczynamy od fazy wykopalisk.

Pewnie warto powiedzieć parę słów o tym jak dokładniej zdobywamy kości. Na planszy złożonej z heksów, będziemy poruszać naszym ludzikiem, który trzy razy w czasie fazy wykopalisk będzie mógł podnieść kości na polu na którym się znajduje, a następnie przesunąć się dowolnie daleko, ale tylko w linii prostej, na inne pole wykopaliska. Czasami na drodze staną nam pola ze smołą albo inni gracze. Jeżeli będą nam się za bardzo plątać pod nogami, możemy spróbować im poprzeszkadzać w bardziej bezpośredni sposób. Bowiem po wykonaniu ruchu możemy wykonać jedną akcję. Może to być np ufundowanie kości dla muzeum (za co dostaniemy punkty albo poprawimy swoją reputację), wpłynięcie na punkty przyznawane w poszczególnych kategoriach muzealnych (publikacja), ale możemy też uciec się do fortelu i np ukraść kość z pola obok, albo użyć dynamitu aby wysadzić to co akurat jest na polu na którym stoimy i pociągnąć inne kości z woreczka. Sami przyznacie, że nie są to najbardziej honorowe uczynki, dlatego po wykorzystaniu takich forteli (pełną listę akcji możecie przeczytać we wpisie wydawnictwa o grze) musimy pociągnąć żeton niesławy. Na jego odwrocie widnieją punkty od 1 do 3. Możemy się tych żetonów pozbyć (właśnie poprzez podarowanie znalezionych kości muzeom), bo jeżeli tego nie zrobimy na koniec możemy dostać dość duży zastrzyk punktów ujemnych. Bowiem po trzeciej wystawie, podliczamy punkty niesławy (które do tej pory powinny być ukryte przed wzrokiem innych graczy), a ten gracz który będzie ich miał najwięcej musi odjąć je od swojego wyniku. Pozostali gracze natomiast te punkty dodadzą do swojego wyniku! W ten sposób jesteśmy trochę zachęcani do tego żeby nie zachowywać się cały grzecznie, a autor jednocześnie trzyma nas trochę na wodzy żebyśmy za bardzo nie rozszaleli się z dynamitem czy podkładaniem świń innym graczom.

Zanim podzielę się z Wami moim wrażeniami, warto wspomnieć o walorze edukacyjnym tej gry. Po pierwsze każdy z graczy na początku gry dostaje do ręki postać paleontologa wzorowanego na historycznej postaci, z jakąś charakterystyczną dla niego zdolnością specjalną. Autorowi udało się odwzorować faktyczne wydarzenia i osiągnięcia paleontologów, opisanych dodatkowo na kartach w postaci tych specjalnych zdolności. Przed pierwszą rozgrywką dobre 10 minut siedzieliśmy i czytaliśmy opisy osób, w które przyjdzie nam się wcielać. Nie zapomnijmy jednak o dinozaurach bo to one grają tu pierwsze skrzypce. W czasie rekonstrukcji możemy oczywiście budować nasz szkielet w zasadzie w dowolny sposób. Jednak w czasie rozgrywki będziemy zdobywać karty dinozaurów, na których możemy oprzeć przynajmniej w pewnej częście nasze szkielety. Wystarczy, że żebra będą w odpowiedniej liczbie i ułożone w konkretny sposób podyktowany przez kartę i nasz dinozaur może uchodzić za Apatozaura. Co z tego że nie jest zupełnie podobny – liczba żeber się zgadza i nikt mi nie wmówi że tak Apatozaur nie wyglądał. Trzymanie się tych wskazówek da nam dodatkowe punkty, a jednocześnie możemy oczywiście poczytać o tych prehistorycznych gadach.

Teraz pora na sporą dawkę szczerości. Wielka Wystawa Dinozaurów mnie zaskoczyła, bo inaczej wyobrażałem sobie rozgrywkę po lekturze instrukcji i opowieści Tomka. W głowie zaczął mi się układać obraz wesołej gry, w której jest mnóstwo negatywnej interakcji i ciągle sobie szkodzimy. Gdy usiedliśmy do rozgrywki i zaczęliśmy przesuwać nasze pionki w poszukiwaniu odpowiednich kości, zapadła cisza i zaczęliśmy sporo „móżdżyć”, bo zasada że poruszać można się tylko po liniach prostych, wymaga zadziwiająco dużo planowania. Czy to znaczy, że moja wyobrażenia bardzo rozminęły się z rzeczywistością? Najciekawsze w tym wszystkim jest, że nie. Tak samo jak przygotowywane przez nas szkielety raz mogą być Brontozaurem, raz Triceratopsem, a innym razem Apatozaurem, tak i Wielka Wystawa Dinozaurów potrafi być bardzo przyjemną logiczną łamigłówką, grą o wrednych paleontologach (jak się trochę oswoiliśmy z grą to zaczęliśmy wypróbowywać różne fortele), a również grą rodzinną do pogrania ze starszymi dziećmi (można grać bez forteli z lekko zmienionymi akcjami podstawowymi). Wszystko zależy czego będziemy szukać w grze i z kim usiądziemy do stołu. Najważniejsze, że najmocniejszy element gry czyli układanie własnych szkieletów daje tyle frajdy ile się spodziewałem. Gra nieźle się skaluje (zmienia się wielkość planszy w zależności od liczby graczy) i trwa akurat tyle żeby nasycić się Jurą, Kredą i skamielinami, a nie mieć poczucia zbytniej powtarzalności. Scott Almes wskakuje na moją listę projektantów, których gry trzeba mieć na radarze. A wy – weźmiecie udział w Wielkiej Wystawie Dinozaurów?

(*) na szczycie jest inny tytuł od wydawnictwa CUBE – zgadniecie jaki?

A na sam koniec (bo przecież wiem że dużo z Was czyta początek i przewija na koniec tekstu 😉 ) wideo recenzja w 3 minuty lub krócej