Wybuchowa mieszanka – gadżeciarska gra

Lubię gadżety. Duże, małe, przydatne, zbędne. Jestem gadżeciarzem. Planszówki to też swego rodzaju gadżety. Różnego rodzaju drewienka, plastiki, karty, czasem ruszające się elementy planszy – to wszystko jest mniej lubi bardziej gadżeciarskie. Są oczywiście gry które idą krok dalej i tak samo jak w innych dziedzinach mamy gadżety bez których gry mogłyby się obejść jak np: wszelkiego rodzaju wskaźniki i pokrętła w grach FFG, czy wieża do której wrzucamy caballeros w El Grande, ale w ten czy inny sposób ubogacają rozgrywkę. Są też takie wokół których zbudowana jest cała mechanika jak kostkowa wieża w Shogunie. Do tej drugiej grupy dołącza właśnie Wybuchowa Mieszanka.

Gadżetem wokół którego zbudowana jest mechanika gry, to tekturowy podajnik i 4 rodzaje „szklanych” kulek. Znacie takie gry jak Bejeweled, czy inne gry z rodzaju connect-3 (połącz 3)? W takich tytułach naszym celem jest takie manipulowanie kryształkami / kulkami na ekranie, aby przynajmniej trzy takiego samego rodzaju obiekty znalazły się obok siebie. Dochodzi wtedy najczęściej do efektownej eksplozji, a wszystko co znajdowało się nad „wybuchniętymi” właśnie kulkami przesuwa się w dół, być może doprowadzając do kolejne eksplozji. Mniej więcej na tym właśnie opiera się Wybuchowa Mieszanka. Tyle że tutaj nie ruszamy myszką po ekranie ale musimy sami sięgnąć po kulkę na podajniku i z ogromną satysfakcją obserwować jak kulki powyżej ześlizgują się na torze, zderzają się z satysfakcjonującym odgłosem i być może uruchamiają kolejny łańcuch zderzeń i wybuchów.

Podajnik i składniki

Podajnik i składniki

Naszym celem w grze jest upichcenie magicznych mikstur z 4 dostępnych na podajniku składników takich jak łzy jednorożca, oddech smoka czy gluty trolla. Przepisy na tytułowe mieszanki wyłożone są na stole w postaci pięknie ilustrowanych butelek, które jasno pokazują jakich składników (jakiego koloru kulek) i w jakiej liczbie będziemy potrzebować. W swojej turze, możemy z podajnika pobrać jedną kulkę, po wyciągnięciu której najlepiej jeżeli dojdzie do zderzenia takich samych kolorów kul, co doprowadzi do wybuchu, dzięki czemu i te składniki będziemy mogli zabrać na rękę. Możliwe, że po zniknięciu kolejnych kulek, wybuchną następne i te też będziemy mogli zabrać. Szukanie takich łańcuchów wydarzeń nie jest bardzo trudne, dlatego spokojnie możemy zasiąść do gry z młodszymi graczami, ale jest bardzo satysfakcjonujące. Zebrane składniki układamy na jedną z dwóch mikstur na naszym palniku, lub odkładamy na później. Miejsce w naszym laboratorium jest ograniczone więc nadmiar składników odkładamy („odturliwujemy”) do podajnika.

Jeżeli zebraliśmy wszystkie potrzebne kulki, magiczny napój jest gotowy. Da on nam na koniec punkty zwycięstwa, a my będziemy mogli wybrać kolejną recepturę do zrealizowania. Ważne jest to co chcemy uwarzyć, bo jeżeli uda nam się zrobić trzy mikstury tego samego rodzaju, lub 5 różnych, otrzymamy odznakę od naszego profesora od magicznych napojów. Na koniec gry będzie ona warta dodatkowe punkty. Dodatkowo jeżeli pewna liczba odznak zostanie rozdana między wszystkimi graczami, gra dobiegnie końca. W międzyczasie przyrządzone napoje możemy wypijać, dzięki czemu będziemy mogli pobrać kolejne składniki z pojemnika, albo używać innych kolorów kulek niż wskazuje na to receptura. Normalnie nie opisuję wszystkich reguł w recenzjach ale tutaj została mi już tylko jedna: za ujemne punkty (specjalny żeton), możemy poprosić profesora nauk magicznych o pomoc i pobranie jednego dodatkoweho składnika z podajnika. Może nie wydawać się to aż tak dobre, ale czasem zabranie tego jednego składnika na którymś z torów spowoduje dużo większą reakcję łańcuchową i taki ruch pomimo kary będzie nam się bardzo opłacał. I to wszystko! Proste prawda? Jeżeli jeszcze nie wiecie jak dokładnie działa podajnik z kulkami, zerknijcie poniżej na moją trzyminutową (albo i krótszą) recenzję. Niektóre rzeczy łatwiej pokazać niż wytłumaczyć w takim wpisie.

Grę można spokojnie tłumaczyć w trakcie rozgrywki (dłużej trwa złożenie po raz pierwszy tekturowego dyspensera), a fizyczne komponenty w postaci podajnika i kolorowych kulek bardzo ułatwiają wczucie się w grę. Z jednej strony strony temat jest trochę przyklejony, bo skąd niby taki podajnik ze wszystkimi potrzebnymi składnikami i jakim cudem po zderzeniu i wybuchu mamy jeszcze możliwość skorzystania z tych indgrediencji? Z drugiej strony, wykonanie i oprawa graficzna pozwala wczuć się w klimat i faktycznie łatwo sobie wyobrazić że jesteśmy uczniami na magicznej uczelni próbującymi rozkminić jak najlepiej upichcić zadaną recepturę.

Gra prosta, ale nie prostacka. Daje ogromną frajdę dzięki zderzającym się kulkom. Możemy pograć w gronie rodzinnym i trochę bardziej zaawansowanym, a nawet na wieczorze planszówkowym będzie dobrze przyjęta z prostego powodu: jest gadżeciarska. A ja gadżety lubię. I tak samo lubię Wybuchową mieszankę.