Mumia: wyścig w bandażach – stary gracz, a może

Stary może bardzo nie jestem, ale gram już dość długo i wiele planszówek przewinęło się przez mój stół. Więc co dokładnie może taki stary gracz jak ja? O dziwo może się świetnie bawić przy grze z mechaniką roll & move (rzucamy kostką i poruszamy się tyle ile wyrzuciliśmy). Ale nie przy pierwszej-lepszej grze tego rodzaju. To powinna być gra utytułowana i stworzona przez znanego autora albo autorów, z odrobiną decyzji do podjęcia i kapką negatywnej interakcji. Całe szczęście znam przynajmniej jeden taki tytuł.

Verflixxt

Na That’s Life (albo w oryginale Verflixxt) natrafiłem dzięki Trzewikowi i jego recenzji w Świecie Gier Planszowych. Zachwalał w niej szalony wyścig pionków po kafelkach z dziwnymi grafikami. Rozpływał się nad dodatkiem Nochmal, gdzie dostajemy kostkę sterującą ptakiem. W kolejnym numerze opisywał też dodatek Hoch 2 z kolorowymi kapelusikami zmieniającymi właścicieli. Pozytywna energia bijąca z tych recenzji i bardzo wysoka ocena, wryły mi się głęboko w pamięć i przy okazji któregoś z MatHandli upolowałem ten tytuł wraz z pierwszym dodatkiem. Byłem zdziwiony, że tak prosta gra może mi się tak spodobać. Ot układamy sobie tor z kafelków z punktami dodatnimi i ujemnymi. Rzucamy kostką i przesuwamy jednym ze swoich pionków lub neutralnych strażników. Jeżeli opuszczamy jakiś kafelek i nic już na nim innego nie stoi (inny pionek czy też strażnik) – bierzemy go dla siebie, nie zważając czy jest on zielony (z dodatnimi punktami), czy czerwony (z ujemnymi). Po doprowadzeniu wszystkich pionków na linię mety podliczamy punkty i to wszystko. Właśnie w dwóch zdaniach streściłem Wam podstawowe zasady gry. Ale tego co się dzieje w trakcie gry nie jestem w stanie tak skrótkowo opisać. Jest wesoło, jest losowo, jest wrednie. Podkładanie świń (czyt. strażników), podbieranie kafelków i wyścig, dostarczają emocji – może nie tak wielkich jak przy np. Cywilizacji Poprzez Wieki, ale jak na sympatyczną grę rodzinną z prostą mechaniką, całkiem sporo.

Kostka sterująca mumią

Kostka sterująca Mumią

Przegapiłem zapowiedź Egmontu o planach wydania Mumii. Dopiero na kilka dni przed jej pojawieniem się w sklepach zorientowałem się, że to „That’s life” ze zmienionym tematem, ale za to z większością dodatków zapakowanych do jednego pudełka. Pierwsza moja reakcja nie była zbyt pozytywna. Dziwne, ale przyciągające i humorystyczne grafiki z oryginału, zostały zastąpione jakże wyeksploatowanym w grach planszowych, tematem „egipskim”. To co przekonało mnie, że powinienem wymienić swoją już zdezolowaną kopię Verflixxt na Mumię, były oba dodatki (*) zapakowane razem z podstawką. Ale po rozpakowaniu gry zaczęło do mnie docierać, że miejscami temat a’la Indiana Jones, może lepiej pasować. Jesteśmy z kimś razem w komnacie – nie zabierzemy przecież tego złotego posągu, bo wszyscy nam patrzą na ręce (czyt. nie zabiorę kafelka z dodatnimi punktami dla siebie). Ale z drugiej strony jak z kimś jestem w pomieszczeniu to nie nadzieję się na pułapkę, bo ktoś mnie ostrzeże (czyt. nie wezmę czerwonego kafelka z ujemnymi punktami). Oczywiście nie wszystko da się tak zgrabnie wytłumaczyć. Tutaj zamiast poruszającego się ptaka po planszy, mamy mumię. Do tematu pasuje lepiej, ale czemu ciągle biega w kółko? Przy okazji ciekawostka – figurka ptaka i dodatkowa kostka nim sterująca, pojawiła się dopiero w pierwszym dodatku do gry i była opcjonalna. Tutaj mamy ją wprowadzoną jako część gry podstawowej. Z pewnością nie komplikuje to rozgrywki – ot rzucamy dwiema kostkami zamiast jedną, a dodaje to jeden element więcej, który trzeba wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Różniste dodatki

„Choose your destiny” czyli wybierz swój zestaw reguł

Właśnie dzięki temu, że w pudelku mamy kilka dodatkowych modułów, możemy bardzo łatwo dostosować rozgrywkę do swoich potrzeb. Można zacząć spokojnie od zasad podstawowych, ewentualnie zdecydować się na losowe rozłożenie kafli z punktami. Ba – możemy nawet grać bez mumii jeżeli nie będzie się ona nam podobać (chociaż tego wariantu w instrukcji nie znajdziecie). Potem po kolei i w zależności od towarzystwa możemy dodawać nowe elementy:

  • Kolorowe kapelusze, które można sobie zabierać i przekazywać. Kto dotrze na metę z czerwonym otrzyma -10 punktów, a kto z zielonym +10. Na pewno nie polecam tego dodatku przy mniejszej liczbie osób, bo potrafi mocno zachwiać wynik. Zielony kapelusz, zresztą dość szybko znika za metą, za to czerwony potrafi tańczyć na planszy i często zmieniać właścicieli. Zabawa jest z nim tym lepsza im więcej graczy jest na planszy.
  • Siadamy z bardziej zaawansowanymi graczami – dorzućmy Dodatkowe akcje. Zmniejszy to losowość i da dodatkowe możliwości pokombinowania
  • Chcecie więcej negatywnej interakcji – to może dodatek Podaj dalej? Dzięki niemu będzie można komuś wcisnąć swoje kafelki zagrożenia, albo zmusić kogoś żeby przekazał nam kafelek skarbu. Trochę kombinowania i obserwowania co robią inni przeciwnicy – trzeba być bardzo ostrożnym.
  • Najmniej lubię Kafelki ryzyka – jeżeli zbierze się ich parzystą liczbę, dostaje się dużo punktów dodatnich. Nieparzyste będą oznaczały że będą to punkty ujemne. Wahania punktów mogą być bardzo duże i to mi nie do końca odpowiada. Nie ma co się dziwić – nazwa nie wzięła się z niczego. Całe szczęście nie muszę tego modułu stosować – mam dużo innych do wyboru.

Zabieram kapelusz, zabieram skarb i zwiewam póki nikt nie pilnuje

To może czy nie może?

Na samym początku „zaspoilerowałem” moją ocenę Mumii –  ten tytuł mi się po prostu podoba. Lubię się pośmiać przy grze, ponarzekać na losowość i powściekać się bo kochana rodzina się na mnie uwzięła, albo że moja córka Klara ma niesamowite szczęście. Ale nie każdemu gra będzie się podobać, szczególnie jeżeli jest bardziej doświadczonym graczem. Być może ja jestem wyjątkiem i Gracze (duże G jest całkowicie zamierzone) wzgardzą tym tytułem? Faktycznie raczej nie wyciągnę Mumii jako głównego dania na planszówkowy wieczór, ale do gry z niegrającymi znajomymi, na pierwsze spotkanie z planszówkami, czy do grania z rodziną / dziećmi – gra jest jedna z najlepszych w swojej klasie. A na imprezach też może się sprawdzić całkiem nieźle.

Okiem Klary (5.5 lat)

Bardzo lubię tę grę bo jest mumia. Fajne są plansze – kafelki. Są takie wielbłądy co mogą zamienić niedobre rzeczy w dobre. Fajne są no te no, kapelutki bo się dostaje punkty, za to kto ma szczęście a kto nie. I bardzo lubię te kafelki ze złotymi monetami i skarbami – lubię je zbierać.

(*) W Mumii nie znalazła się część dodatku Hoch 2 – karty ruchu używane zamiast kostki. Moim zdaniem bardzo dobrze, bo taka koncepcja nie przystaje mi do tego wesołego i losowego tytułu.

  • Kupić

    Szukasz czegoś do pogrania z rodziną lub do zagrania z niegrającymi zazwyczaj znajomymi

    Chcesz mieć coś bardziej zaawansowanego niż Chińczyk do pogrania z dziećmi

    Lubisz lekkie, wesołe gry, gdzie można troszkę pokombinować i trochę komuś zaszkodzić

  • Zagrać u kolegi

    Ciekawi Cię co można wycisnąć z mechaniki „Roll & Move”

    Nie odpuścisz grom nominowanym do Spiel des Jahres albo zaprojektowanym przez duet Kramer & Kiesling

  • Unikać

    Na dźwięk kostki – myślisz losowość i wyskakujesz przez okno

    Through the Ages grasz w przerwie obiadowej, a Dominant Species na deser.

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji

egmont-polska-logo