Ohhh the waitingg……

Od jakiegoś czasu nie śledzę zapowiedzi planszówkowych, przynajmniej nie w takim stopniu jak kiedyś. O nowych grach dowiaduję się głównie słuchając podcastów, czyli najczęściej jak te tytuły są już wydane. Nie czekam z wypiekami na twarzy, nie robię wishlisty i nie odkładam pieniędzy na zakupy w Essen…. A przynajmniej tak myślałem. Cały plan „uspokajam się z zakupami i nie podniecam się zapowiedziami” mogę wyrzucić na śmietnik – wszystko przez 5 minut spędzone na YouTube.

Miniony weekend to konwent Origins w USA. Jeden z podcastów których słucham / oglądam, może o nim słyszeliście – The Dice Tower, zrobił video relację z tego konwentu. Nic ciekawego – pomyślałem. W końcu większość nowości i tak wychodzi na Gen Con albo na Essen, które będą odpowiednio za 2 i 4 miesiące. Zapomniałem tylko, że prawdopodobnie wszystkie te tytuły będą zapowiadane właśnie na Origins i będzie można zobaczyć przynajmniej zaawansowane prototypy. Z ciekawości odpaliłem filmik o zapowiedziach Rio Grande Games – jedną z niewielu gier na które czekałem jest Roll For the Galaxy…

Roll for the Galaxy

Roll for the Galaxy to kościana wersja Race for the Galaxy – uwielbianej przeze mnie karcianki. Gra zaprojektowana przez Wei-Hwa Huang – głównego developera Race’a i Toma Lehmanna, jest kościanką dla 2 do 5 osób. W zasadzie nic więcej nie wiadomo, ale prawdopodobnie będzie dostępna właśnie na Gen Con. Wszystko jest już w drukarnii i powoli jest przygotowywane. Super. I wtedy dostałem obuchem w głowę – Jay Thummellson szef wydawnictwa powiedział, że szykowany jest kolejny dodatek do Race’a. Xeno Invasion jest gotowe, kończone są ostatnie grafiki i wygląda na to, że tym razem uda się uniknąć problemu jaki był z Alien Artifacts. Dodatek podobnie jak AA nie będzie kompatybilny z innymi dodatkami i będzie stanowił osobny Story Arc, który będzie się łączył tylko z podstawką. Do gry wprowadzona zostanie nowa, agresywna rasa, z którą graczom przyjdzie walczyć. Produkcja będzie wykorzystywana do naprawiania zniszczonych światów i przeznaczania surowców na wojnę (za co dostaniemy oczywiście punkty zwycięstwa). Tom zdradził już trochę szczegółów na BGG. Dodatek ma być adresowany do średnio zaawansowanych graczy, czyli raczej nic z czym poradzą sobie osoby bez znajomości samej podstawki. Termin jest jeszcze odległy – może zdążą na Święta. Jeżeli chodzi o polską wersję dodatku: dowiedziałem się od Wydawnictwa Rebel, że niestety nie ma w tej chwili szans na wydanie go po polsku.


W obu przypadkach mogę ocenić gry w skali czekania: ciągłe naciskanie F5 na stronie ulubionego sklepu.

W tym momencie nerwowo zacząłem przeglądać informacje o innych grach i wsiąkłem.

eTTA

Moim absolutnym numerem dwa (numer jeden to Race) jeżeli chodzi o gry planszowe jest Through the Ages (Cywilizacja Poprzez Wieki). CGE zapowiedziało wydanie tej gry w wersji elektronicznej, a z rozmowy z Vlaada Chvatilem w Essen w ubiegłym roku wiedziałem że pracują, czy to nad nową wersją gry, czy nad dodatkiem do planszówki. Sami do końca nie byli pewni. Teraz już wiemy, że również wersja analogowa Tta otrzyma nową szatę graficzną, podobno z lekko zmienionymi kartami i być może dodatkowymi kartami dla różnorodności. Termin znowu odległy bo najwcześniej Essen 2015, ale tu dobra wiadomość: Wydawnictwo Rebel potwierdziło mi, że jakakolwiek drukowana nowa wersja TTA, będzie miała od razu, równoległą polską wersję.

W skali czekania: wyszukiwarka aż furczy od ciągłych zapytań o informacje i grafiki z nowej wersji TtA.

Roll TTA

Mieliśmy Rollowanie kostek i Cywilizację więc mój wzrok poleciał w stronę Roll Through the Ages: The Iron Age. Gra Toma Lehmanna opierająca się na mechanice Roll Through the Ages Matta Leacocka. Podstawy te same, ale różnią się szczegółami – handel wygląda inaczej, można decydować czy będzie się produkować więcej jedzenia, czy może więcej surowców. Jest nawet (mini dodatek w postaci mapy, a wszystko to w ładnym pudełku. Swoje RTtA sprzedałem, ale Iron Age wygląda na tyle ciekawie że z chęcią bym zagrał, ale raczej nie kupię.


W skali czekania: poczekam aż ktoś mi zaproponuje partię.

Pandemici

A jak już jesteśmy przy Mattcie Leacocku. Ciekawostka z ostatnich tygodni to, że ten projektant przeszedł na zawodostwo (ma zamiar żyć tylko z projektowania planszówek). No i posypało się zapowiedziami Pandemicowych Dojonek. A przynajmniej tak mi się wydawało… dopóki nie obejrzałem filmików na YouTube 😉

Pierwsza pozycja: Pandemic: The Cure. Kościana wersja (widzicie już pewien trend w moich wpisach) Pandemica. Kości są wirusami, są w różnych kolorach, jak wirusy w grze planszowej. Rzucając nimi losujemy gdzie się znajdą. Oczywiście jeżeli zbierze ich się więcej niż trzy w jednym miejscu następuje Outbreak. Poruszamy się po polach i walczymy z chorobami, ale kostki chorób potrzebujemy do wynajdowania szczepionek i do wykonywania akcji. Musimy więc decydować kiedy kostki zatrzymać, a kiedy „wyleczyć” i wrzucić z powrotem do worka. Jak za dużo kostek będziemy zbierać, nie będzie ich w woreczku, a musimy coś wyciągnąć – UPS – przegrana. Ma być w Essen, czyli w skali czekania: poczekam aż pojadę, zagram i pewnie kupię.

Drugi tytuł to Pandemic: Contagion gdzie jesteśmy wirusami i musimy pozbyć się tej przebrzydłej ludzkości. Nasz cel – zniszczyć miasta, wysyłając za pomocą kart nasze kosteczki (każdy gracz jest inną chorobą). Tym razem to już nie kooperacja – kto najbardziej przysłuży się wyniszczeniu ludzkości zdobędzie więcej punktów. Area Majority ubrane w temat Pandemicowy. Premiera na GenCon. W skali czekania: mam plan zaczekać do Essen i tam spróbować… chyba że zmięknę i kupię wcześniej.

Trzecim tytułem, o którym na razie krążą tylko plotki jest Pandemic: Legacy, czyli Pandemic który zmienia się z gry na grę. Drzemy karty, zmieniamy miasta, mutują choroby – wszystko wzorowane na pomyśle z Risk: Legacy. W skali czekania: poczekamy, zobaczymy.

Moja kreatywność w tym momencie sięga dna i skończyły mi się sprytne przejścia między kolejnymi tytułami.

Black Fleet

Black Fleet – pierwszy raz o grze usłyszałem od Nataniela. Merchants & Marauders bez turlania kostkami. Pirat spotyka Kupca to go łupi. Kupiec dopływa do portu kupuje lub sprzedaje – i przede wszystkim wie gdzie co kupić i gdzie za ile sprzedać. Pirat nadziewa się statek wojenny – dostaje łupnia. A wszystko sterowane kartami, w pięknej kolorowej oprawie.


W skali czekania: arghhhhhhhh muszę zagrać jak najszybciej.

Five Tribes

I ostatni tytuł : Five Tribes czyli Worker Displacement od Bruna Cathali. Zamiast wstawiać meeple na plansze, zabieramy je z niej i odpalamy akcje. Plus Days of Wonder czyli na pewno będzie super wydanie i podobno jest to najcięższy ich tytuł do tej pory.

W skali czekania: What’s not to like? Bruno Cathala – good, Ciekawa mechanika: goood, Days of Wonder: goooooood . Tylko kiedy się doczekam? (ocena zainspirowana Przyjaciółmi)

I w ten sposób zacząłem, czekać, zacząłem szukać, odkładać pieniądze i robić wishlistę. Chyba zbliża się Essen.

  • Crinos PL

    Wpis pierwsza klasa, takich mi właśnie brakuje: newsy, zapowiedzi, nowości. Dzięki!

    • Na tę chwilę coś musi mnie mocno zainteresować żebym newsował i zapowiadał 😉 Ale widać i takiego starego stretyczałego, planszówkowego piernika coś może zainteresować 😉

  • Pozwolę sobie na małą reklamę :dla tych co nie będą na Essen. We Wrocławiu na Hall of Games na jesień będzie można pograć w sporo nowości, planujemy w tym roku przywieźć około 50 gier a mówimy tylko o zagranicznych tytułach, będzie fajna okazja żeby potestować.
    Mamy tylko mały mętlik w głowie bo nie wiemy co wybrać..

  • Łukasz Wysocki

    Fajny wpis. Zainteresowały mnie 2 tytuły, ale z zakupami wstrzymam się do odpowiedniej chwili.

  • Kyuzo

    I wirus gorączki Essenowej się roznosi….