Dzień 5 - moje zdobycze

2 tygodnie po Essen

Mam zaległości – wprawdzie opisałem moje przeżycia z pakowania na targi w Essen, ale ciągle nie podzieliłem się wrażeniami z samych targów. Chyba wszyscy blogerzy już to zrobili – czas w końcu i na mnie. W tym roku pojechałem w zasadzie jako TSR (Tania Siła Robocza) do pomocy na stoisku Gier Leonardo. Wprawdzie Muria była do kupienia, ale już bez podstawki Magnum Sal (druk został wyprzedany jakiś czas temu i wydawnictwo szykuje się do dodruku), ale bohaterem stoiska miał być Karol Madaj i jego trzy gry Letnisko, Kolejka i Strajk (oczywiście te dwie ostatnie nie są wydane przez Gry Leonardo).

Największą zmianą w tym roku, z pewnością był nowy układ hal. We wcześniejszych latach, wystawcy byli rozmieszczeni w halach od numeru 4 do numeru 12. Tym razem Spiel odbywało się w trzech olbrzymich halach 1, 2 i 3. Metrów kwadratowych przybyło, ale ja miałem wrażenie, że miejsca jest mniej. Może to kwestia wielkości stoisk (niektóre były naprawdę duże, jak nasze rodzime G3), może efekt psychologiczny – ale mi się wydawało, że targi się skurczyły (liczby oczywiście tego nie potwierdzają, bo odwiedzających było w tym roku więcej niż rok temu (*) ). Wielkość hal oprócz swoich dobrych stron, miała też te gorsze – wystawcy częściej mogli trafić w „martwe” punkty gdzie odwiedzający rzadziej zaglądają. Niestety stoisko Gier Leonardo, częściowo było w takim punkcie. Teoretycznie świetna miejscówka – środek hali, obok Mayfair i Queen Games. W praktyce zdecydowanie więcej osób przechodziło bocznymi alejkami niż przez środek hali. Krótko mówiąc – w zeszłych latach musiałem bardziej zdzierać gardło. Plus jest taki, że mogłem więcej pobuszować po stoiskach.

W tym roku największym zaskoczeniem dla mnie jest Kolejka. Nie sądziłem, że tyle osób zna tę grę i tak bardzo ją lubi. Gracze z wielu krajów przychodziło i na pytanie „Do you want to hear about this game?” odpowiadało „I know it. It’s Koledżka. I have it – great game. Do you have an expansion?” Pierwszego dnia się dziwiłem, drugiego dnia szczęka jeszcze mi się nie podniosła, potem już tylko wzruszałem ramionami. Natomiast osoby nie znające gry z zaciekawieniem słuchało o PRLowym staniu w kolejkach i najczęściej po wysłuchaniu zasad, tudzież zagraniu kolejki lub dwóch (see what I just did here? 😉 ) kupowało grę. Tym bardziej że cena w porównaniu do wielu gier na targach była zdecydowanie atrakcyjna.

No a jak już jesteśmy przy cenach – w poprzednich latach tego nie odczułem, ale w tym roku uważam że ceny znacząco wzrosły. 35€ (prawie 150zł) za niewielkie pudełko to była norma. Trochę większa gra zbliżała się do 45-50€. Oczywiście większe tytuły jak Caverna kosztowały 60 lub więcej €. Zazwyczaj nie narzekam na ceny – w tym roku coś we mnie pękło. Mam też inne przemyślenia na temat stanu naszego hobby i wydawnictw ogólnie, ale o tym będzie w kolejnym wpisie (pewnie jakoś w następnym tygodniu). A tymczasem kilka zdjęć jeżeli jeszcze nie macie dość opowiadania o targach w Essen.

Teraz czas na sprawdzanie Essenowych nowości. Czy będzie jakiś hit? Przed targami powiedziałbym, że w tym roku obrodzi świetnym grami. Po dwóch tygodnia już nie jestem tego taki pewien – ale tak jak powiedziałem, to jest już temat na oddzielny wpis.

(*) Targi odwiedziło podobno prawie 160 tysięcy osób. Trzeba jednak pamiętać że jest to 160 tysięcy „wejść” na halę. Jeżeli ja byłem na targach od czwartku do niedzieli to zostałem policzony jako 4 „osoby”. Stąd trudno porównywać rozmiarami Spiel do np. GenConu, gdzie liczone są sprzedane bilety (w tym roku było to chyba prawie 50 tysięcy) – tutaj 1 bilet kilkudniowy to 1 „osoba”.

  • Daj znać jak dodatek do Smash Up.
    Ja z niego zrezygnowałem z samego faktu tematyki.
    Nie żebym miał coś do Cthulhu, ale przerabianie całej gry, która ma mocny motyw na inny motyw jest jak dla mnie pomyłką.

    • To nie jest przerobienie całej gry – w dodatku są po prostu cztery talie które można łączyć z innymi (przedwieczni, kultyści, uniwersytet Miskatonic, Insmouth). Jedynym nowym dodatkiem są karty szaleństwa – poza tym reguły gry się nie zmieniają, można więc mieć np. „Przedwiecznych Ninja”, czy „Roboty Kultyści” 😉
      Jeszcze nie grałem – to był zakup na ostatnią chwilę – za 10€ szkoda było nie wziąć (standardowo AEG „wymięka” z cenami pod koniec targów bo nie chcą wracać z towarem – próbują wtedy wyprzedać wszystko co mają)