iGry chyba nie są dla mnie, czyli jak zmarnowałem 6€

Jestem posiadaczem iPada… chociaż bliższe prawdy jest, że to moja córka Klara używa go częściej. Mi na co dzień wystarcza tablet z Windowsem. Jego dużą wadą jest to, że nie ma na niego tyle gier planszowych co na system iOS. Skusiłem się wczoraj i kupiłem jedną z najświeższych implementacji planszówkowych na iPada – Agricolę. Zachwyciły mnie obrazki i filmy z gry. Wszystko jest wykonane na najwyższym poziomie. Nad grafiką pracował chyba Klemens Franz – autor oryginalnych grafik do Agricoli, albo ktoś kto bardzo dobrze go udaje. W sumie bez większego zastanowienia wydałem 6€ na tę grę… i nie dokończyłem jak na razie nawet pierwszej rozgrywki.

Nie jestem wielkim graczem komputerowym: nie grałem w Wiedźmina, nie mam konsoli, a XCom znudził mnie po paru misjach [*]. Dlaczego więc iGry Planszowe miałyby wciągnąć mnie bardziej? Nie dokończyłem pierwszej partii w Agricolę, bo zmęczyło mnie czekanie na swój ruch i gapienie się w ekran (może na nowszej wersji iSprzętu, komputer myśli szybciej, ale to raczej nie tutaj doszukiwałbym się problemu). Animacje są śliczne, muzyczka przyjemna, powinienem też obserwować co robią przeciwnicy… ale ja wolę poprzestawiać drewienka na planszy, porozmawiać ze współgraczami, pomiędlić karty w ręce. Tego wszystkiego brakuje mi w implementacji Agricoli.

To wszystko spowodowało, że zacząłem się zastanawiać czy gry planszowe na ekranie tabletu, grane w pojedynkę, są tym czego szukam. Postanowiłem więc zrobić rachunek sumienia i przejrzeć co jeszcze mam na tablecie i czy dany tytuł był w ogóle grywany więcej niż 2 czy 3 razy.

  • Tichu – jeden z pierwszych moich tytułów na iOS. Tytuł ograny bardzo mocno. Niezłe AI, szybka gra,
  • Blokus – w zasadzie mógłbym napisać to samo co o Tichu. Nie wiem co w tej grze jest takiego, że mnie aż tak wciągnęła. Nabijałem achievementy, biłem rekordy,
  • Tikal – w planszówkę nie grałem, postanowiłem sprawdzić o co chodzi w tym klasyku. Grało się przyjemnie ale po tygodniu odłożyłem na wirtualną półkę,
  • Rush Hour – nienawidzę Rush Hour. To gra Agnieszki i o dziwo Klary – radzi sobie w nią całkiem nieźle na niższych poziomach,
  • Elder Sign – świetnie wykonana gra. Przerwniki filmowe, muzyka i  grafika budują klimat. Powinienem pograć więcej ale trwa trochę za długo jak na to co sobą reprezentuje,
  • Summoner Wars – zdecydowanie grałem za mało. Szybka, taktyczna gra, do pogrania wieczorem, ale przebija ją dość znacznie kolejna pozycja na liście czyli:
  • Neuroshima HEX – to jest ciągle mój ideał planszówkowy na iOS. Świetnie AI, wspaniałe wykonanie, szybka i zabójcza. Grałem sporo i ciągle mam ochotę,
  • Ticket to Ride – grałem na zmianę z NSHEX. Ma te same zalety, a nie wymaga aż takiego skupienia i przeliczania.
  • Army of Frogs – świetna grafika i implementacja, szkoda że oryginał nie jest trochę lepszy. W ogóle mnie nie wciągnęło
  • Caylus – i tutaj zaczynamy dochodzić do sedna. Planszówkowy oryginał lubię, pograłem trochę w wersję na iOS, ale trwa to za długo. Muszę czekać na swój ruch i wpatrywać się w ekran. Mogę co najwyżej pomruczeć sobie coś pod nosem.
  • Eclipse – taka sama sytuacja jak w przypadku Caylusa i jak się właśnie okazuje Agricoli. Super że mogę w ciągu godziny rozegrać partię Eclipse w pełnym składzie. Ale co z tego skoro wolałbym posiedzieć przy stole, poprzekrzykiwać się i porzucać kośćmi. Jestem pełen podziwu dla implementacji Big Daddy’s Creations ale nie tego szukam w planszówkach na iOS.

Chyba już sam sobie odpowiedziałem na pytanie – powinienem omijać duże i ciężkie tytuły na iOS. NS HEX, Ticket to Ride czy Summoner Wars to gry do których będę wracał. Caylus, Eclipse i Agricola – nie. Zdaję sobie sprawę, że są osoby, które właśnie tego szukają – sposobności „pomóżdżenia” przy ekranie tabletu i rozegrania partii w swoją ulubioną grę. Te tytuły na pewno dużo zyskują gdy gra się z innymi osobami przez sieć, ale w tym momencie mam problem, żeby regularnie wykonywać ruchy w partii Labiryntu przez VASSAL (przepraszam Cię Jacku) i na pewno ciężko by mi było jeszcze regularnie grać przez sieć w inne tytuły. Ciekawi mnie czy Wy dużo gracie na iOS i czy wracacie do tych cięższych tytułów? Czy tylko ja mam problem z wysiedzeniem 45-60 minut żeby zagrać w Agricolę czy Eclipse (oczywiście można grę przerywać, ale łatwo wtedy zapomnieć co się miało zrobić)?

[*] Z gier komputerowych z czystym sercem mogę polecić FEZ – platformówka 2D/3D ze świetnymi zagadkami logicznymi. Nieśpieszna, zrelaksowana i nie za długa.

  • Cez

    Ja mam tak samo. Przy planszy zabawa jest świetna, a gra na iPadzie mnie po prostu nudzi.

  • Przemysław Gumułka

    haha „Mi na co dzień wystarcza tablet z Windowsem. Jego dużą wadą jest to, że nie ma na niego tyle gier planszowych co na system iOS.”. A jest choć 5 planszówek na Windows i choć jedna warta czegokolwiek?

    • Ticket to Ride na Steam?
      Conflict of Heroes?
      Ale fakt – natywnych Windows 8 nie ma w ogóle. Na Androida też chyba posucha? Ticket to Ride, Elder Sign, NS HEX… coś jeszcze?

      • grzemek

        eufrat i tygrys 🙂 bardzo fajnie sie gra na andka no i talizman ale to juz nuda straszna chodź ładnie spolszczona

  • Myślę, że analogowi gracze nie znajdą w iWersjach nic więcej poza wychodkowymi umilaczami. Najistotniejszy zawsze jest ‚ten drugi’ przy planszy. Natomiast jeżeli iGracz nie znający planszowego świata dzięki takim konwersjom zechce spróbować pierwowzoru to już będzie wystarczający powód by elektroniczne wersje chwalić :).

    • Zastanawiam się tylko czy zwykły gracz wysiedzi przy takim Eclipse czy Agricoli. Grając np w Cywilizację nie musisz oglądać wszystkich ruchów przeciwnika w czasie rzeczywistym (mocno przyspieszone, albo kilkusekundowe czekanie na wykonanie ruchu przez komputer).

      • Do planszy nie zasiada się impulsywnie tak jak kupuje się gry elektroniczne DLC (chcę i mam). Chęć grania w planszówki to jest zawsze jakiś proces. Chodzi sie wokół tematu, czyta się recenzję, opinie, ogląda się grafiki, nieśmiało zagląda się do najbliższego sklepu z grami czując gdzieś we wnętrznościach skurcze ekscytacji… (ja mam tak nadal przy gablotach z bitewniakami – nigdy jeszcze nie grałem ;)) itp. Każdy nowicjusz, pierwszy raz przy stole ma pewnen stopień świadomości – nie ma resetu, nie ma save’ów, nie mam kilku żyć, muszę czekać na swoja kolejkę itp ;). Jak już ktoś pokona wszelkie truności i zagra choć raz to juz z nami zostanie :).

  • Magda Glińska

    Primo – jak chcę pograć w Agri przez sieć, to na boiteajeux.net mam to za darmo. Secundo – granie live przez sieć sprawdza się tylko ze znajomymi, najlepiej z włączonym Skypem.

    • Nie potrafię grać w takich tabelkowo-stronowych wersjach. Jestem developerem i mnie nosi jak tego muszę używać. Max co można ze mnie wyciągnąć to VASSAL

  • jaroslawczajaZnadPlanszy

    Coś w tym jest, co piszesz. Z SI mogę grać raczej w szybkie tytuły. Na komórczaku (Android) mam podstawkę NH i bardzo często pogrywam. Kupiłem też Tigris and Euphrates, ale zagrałem chyba ze dwa razy i na razie mnie nie ciągnie. Może to kwestia małego ekranu. Co do turowego (nie na żywo) grania online z ludźmi, to emocje potrafią być równie dobre, jak na żywo. Zaletą jest możliwość spokojnego przemyślenia ruchów, wadą rozciągnięcie w czasie. A implementacje jak Agricola na BAJ bardzo mi się podobają.